Dziś o przykładzie „myślenia intuicyjnego”, ponownie, w instytucji finansowej. Z audytami GOZ i innymi dokumentami związanymi ze zrównoważonym rozwojem, jest ten problem, że wszystko co tam zostanie zamieszczone, musi wynikać z rzeczywistych zdarzeń i dokumentacji w przedsiębiorstwie/organizacji. To jak z księgowością i informacjami finansowymi – też stanowią zapis zdarzeń rzeczywistych. Dlatego nie ma w nich miejsca na własne interpretacje, język potoczny i wyobrażenia. Wynikają z prawa, danych ilościowych lub jakościowych, informacji finansowych oraz informacji/danych technicznych pochodzących z organizacji. W dodatku wszystkie te informacje  różnych źródeł muszą być ze sobą spójne.

Jedna z instytucji finansowych stworzyła „wytyczne” do sporządzania audytów GOZ, dla finansowanych przez siebie inwestycji. Poniżej cytat z samego początku „wytycznych” (później nie jest lepiej):

Ważnym obszarem gospodarki o obiegu zamkniętym jest zarządzanie odpadami, które

korzystniej jest definiować jako produkty uboczne do wykorzystania bezpośrednio lub

pośrednio jako surowce wtórne, półprodukt. […] Pierwszym krokiem, w tym zakresie dotyczącym gospodarki odpadami, czyli ubocznymi produktami/surowcami wtórnymi (z naciskiem na zapobieganie ich powstawaniu, a nie tylko ich zagospodarowania), jest analiza przepływu zużywanych surowców, materiałów i energii.

 

W powyższym przykładzie pojęcia odpady, produkty uboczne, surowce wtórne i półprodukty są używane zamiennie, ewentualnie w zależności wynikowej (produkty uboczne/odpady stają się surowcami wtórnymi/półproduktami). Przyjęta w „wytycznych”, swobodna interpretacja, powoduje nie tylko niemożność zrozumienia intencji autora i spełnienie wymogów instytucji, ale też niemożność zgromadzenia prawidłowych dowodów (danych) ilościowych, wartościowych, czy finansowych i ich poprawnej analizy. W efekcie również błędne będą kalkulacje GOZ, zarówno kosztowe, efektywnościowe, jak i środowiskowe, zwiększając narażenie na ryzyko ESG inwestora, jak i instytucji finansującej. Dodatkowo dla instytucji finansującej powoduje to komplikacje w prawidłowym raportowaniu ESG, mierzeniu ryzyka i taksonomii.

Wszystkie powyższe pojęcia są stosowane w codziennej działalności przedsiębiorstw, są powszechnie rozumiane i mają swoje prawne definicje. Niestety w „wytycznych” pomieszano nie tylko ich sens, ale i kategorie definicji. I tak: odpady, produkty uboczne, surowce wtórne to pojęcia definiowane w Ustawie o odpadach, natomiast półprodukty to kategoria ekonomiczna z obszaru rachunkowości i przepisów podatkowych (Ustawa o rachunkowości oraz definicje GUS). To przepisy prawa narzucają co jest czym i nie pozostawiają swobody w definiowaniu pojęć. Jeśli chcielibyśmy nasz przedmiot „przenieść” z jednej kategorii do innej, to prawo narzuca określone warunki i procedury administracyjne, które należy spełnić. Przykładowo, uznanie przedmiotu za produkt uboczny jest możliwe tylko wtedy, kiedy m.in. nie wymaga on dalszego przetwarzania i uzyskano decyzję marszałka województwa w tym zakresie. Dlatego najczęściej gruz, który wytwarzamy, a następnie mielimy i wykorzystujemy w dalszych procesach, nie jest produktem ubocznym, a odpadem.

Prawne definicje skutkują też tym, że w inny sposób i w innych miejscach w przedsiębiorstwie znajdziemy zapisy operacji związanych z konkretnym przedmiotem. A to przecież właśnie te zapisy są źródłami danych m.in. dla audytów GOZ. Informacje o wytwarzanych odpadach i produkcie ubocznym znajdziemy w BDO, sprawozdaniach do marszałka, ale też w raportach (np. do marszałka), decyzjach i w księgowości: w opłatach środowiskowych i fakturach. Informacje o surowcach wtórnych będą pochodziły z dokumentów zakupowych/sprzedażowych oraz danych technologicznych (zakup, sprzedaż wytwarzanie). Ale to nie wszystko: informacje wykorzystywane w raportach GOZ znajdziemy też w raportach ESG i informacjach środowiskowych udzielanych kontrahentom. Nawet jeśli nie będą to dane bezpośrednie, to dla wprawnego oka, nawet dane pośrednie, będą znaczącą informacją. Natomiast informacje o półproduktach będą pochodzić z dokumentacji księgowej oraz z raportów składanych w GUS. Nie znajdziemy ich w dokumentacji środowiskowej.

I druga część cytatu: Pierwszym krokiem, w tym zakresie dotyczącym gospodarki odpadami, czyli ubocznymi produktami/surowcami wtórnymi (z naciskiem na zapobieganie ich powstawaniu, a nie tylko ich zagospodarowania), jest analiza przepływu zużywanych surowców, materiałów i energii.

Z powyższego wynika, że aby realizować GOZ w zakresie gospodarki odpadami, należy w pierwszej kolejności przeprowadzić analizę przepływu zużywanych surowców, materiałów i energii, gdyż przysłuży się to bardziej zapobieganiu, niż powstawaniu odpadów. To chyba nie do końca tak, gdyż zaczynamy tu od środka. W pierwszej kolejności należałoby przemyśleć model biznesowy (co sprzedajemy: przedmiot, czy korzystanie), a następnie (być może równolegle z analizą przepływów) zastanowić się nad zasobooszczędnym projektem oferty. Jeśli zaczniemy od analizy przepływów to pomijamy wcześniejsze etapy, które warunkują te przepływy. Pominięcie tych wcześniejszych etapów, to pozbycie się potencjalnych inwestycji GOZowych, które odpowiadają nawet za 70-80% wartości wpływów (jak niektórzy szacują).

Dla inwestorów i instytucji finansowej oznacza to wykluczenie możliwości realizacji projektów przynoszących relatywnie wysoki efekt środowiskowy i jednych z najbardziej efektywnych. I jak wtedy spełnić wymogi wskaźników polityk unijnych, celów krajowych, czy celów ESG w organizacji?

Przewijanie do góry